Jeśli kiedyś mieliście ochotę zaprosić mnie na kawę, ale jesteśmy rozdzieleni oceanem albo poglądem na prywatną służbę zdrowia, to teraz macie niepowtarzalną (taaa) okazję, żeby to nadrobić. Działa to całkiem prosto. Kupujecie moją przepiękną książkę, zachwycacie się zdjęciami, a ja za zarobione pieniądze idę na kawę i migdałowego croissanta i myślę o was czule. Żeby nie było złudzeń: dostaję tylko ułamek $ z astronomicznej ceny tejże książki. W sam raz na small lattee :)
czwartek, 14 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz