W zasadzie nie chce mi się o tym pisać.
A może chce, tylko nie umiem?
Moje zapłakane oczy i serce posiekane na plasterki. Twoje wątpliwości. Niby nic się nie zmieniło, przytulasz mnie przez sen, a ja zostawiam Ci czekoladowe ciasto na talerzu, ale przez chwilę mam wrażenie, że ktoś cię zabrał, tego mojego wyśnionego wymarzonego kochanego, zabrał, podmienił, dał gorszy model. Z wątpliwościami, plusominusami, z tym wzrokiem, którego się boję i tymi słowami, które sprawiają, że kulę się w sobie.
No bo jest pięknie. Jest dobrze. Jest. A może wcale nie ma.
wtorek, 20 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz