piątek, 7 sierpnia 2009

Ślinka mi cieknie na widok pieknych zdjec i smakowitych przepisów. Muffiny już zniknęły, teraz marzą mi się lawendowe ciasteczka, sernikobrownie z malinami, ciepły, aromatyczny hinduski obiad. Marzy mi się też wyeliminowanie wszystkich patykowato chudnych dziewcząt z okolicy (oraz z internetu), żeby ich nogi nie psuły mi humoru po tym jak już się tym wszystkim objem.

Za oknem deszcz, między oknami obrzydliwe komary, (nie)cierpliwie czekam aż umra i dopiero wtedy rozprawię się z nimi za pomocą odkurzacza. Nie cierpię owadów, robaków, insektów. Brrr. Z tego względu wolałabym chyba mieszkać przy autostradzie niż w środku lasu (ale nie jest to moje ostatnie słowo ;) ). Czekam na jesień, kiedy jeszcze jest słonecznie, ale już bez tych wszystkich stworów. Ostatnio ja i natura najwyraźniej nie mamy sobie po drodze.

Za oknem deszcz, a więc trochę szaro buro smutno. Planowałam rozpracować tutejszy darmowy autobus i pobuszować w bibliotece, ale taka pogoda nastraja bardziej do schowania się pod kołdrę. Co po pewnym czasie nastraja do marudzenia, wleczenia się z kąta w kąt i wymyślania stu dwudziestu pięciu powodów, żeby mieć kwaśną minę. Komary to numer jeden na liście.

5 komentarze:

gns pisze...

wytarzaj się w olejku waniliowym-
mieszkam w lesie to wiem jak postępować z komarami:)
a hinduski obiad jadłam dziś,ha!

inwentaryzacja pisze...

Aszka tez radzila wanilie, cos w tym musi zatem byc. a za rada mojej mamy wytarzalam sie w cebuli - to juz na ukaszenia - i pomoglo!
...ale te komary oknowe sa niegryzace (ponoc), za to duze i bardzo brzydkie. brr...

zazdroszcze hinduskiego, sama robilas?:)

ja bylam na "julie&julia" - przeuroczy kulinarny film, bardzo polecam!

gns pisze...

nie,sama jadłam;]
u mnie nikt hinduskiego nie zje,jak robię coś mało tradycyjnego to muszę przemilczeć przed konsumentami 3/4 składników;)
a komary gryzą tylko te małe,ale w tym roku jest plaga-zwykle mnie omijają a parę dni temu pogryzły mi powiekę,MASAKRA;(

o. pisze...

olejek waniliowy rulez. pachnie się wprawdzie jak ciastko z podrzędnej cukierni, ale naprawdę działa :)

o. pisze...

weź coś nowego napisz, dość już tej cieknącej ślinki na pierwszym planie!