Siedzimy przed komputerami, kazdy swoim, i sluchamy muzyki z 'Pamieci zlotej rybki' - jest nieskomplikowana, zmyslowa, radosna, wzruszajaca. Portugalski urzeka, urzeka, urzeka i krzyczy 'naucz sie mnie'. Moze sie wreszcie zmobilizuje i odwiedze odpowiednia sekcje w bibliotece, bo z dwoch semestrow nauki nie zostalo mi w glowie nic poza pustka i fascynacja.
Wino, chinszczyzna i czekolada na trawniku przed domem, uroki mieszkania w takim miescu - znajomi, park, laweczki, wszystko rzut beretem, kolejna butelka wina jest 15 metrow od stolika. Jemy, pijemy, smiejemy sie, a nad nami niepokojaco nisko kraza nietoperze i przyjemnie blisko zapalaja sie, jeden po drugim, swietliki, cala armia swietlikow.
Po prysznicu wiaze wlosy w kucyko-kokon i przypominam sobie jak jeszcze niedawno przeciez wystarczylo mi tylko przejechac recznikiem po glowie, zeby cala czupryna byla sucha. Zastanawiam sie na ile te licealne jezyki, asymetrie, farbowanie na fiolety i czerwienie byly odzwierciedleniem niespokojnego czasu, niepokoju, niepewnosci, tych sinusoid, zmian i placzow po nocach, gryzienia palcow i poduszki. Teraz mam dlugie (jak na mnie) wlosy, nie farbowalam ich od dawna i calkiem mi z tym dobrze. Nie uwazam, ze z krotkimi wlosami bylam mniej kobieca (ani ze dlugie wlosy dodaja mi kobiecosci), nadal lubie krociutkie fryzury, ale chyba juz nie musze, nie potrzebuje. Zlagodnialam. Ostatni rok to duze wycieszenie. Wciaz placze, ale duzo mniej, i w wiekoszosci (no bo przeciez nie zawsze wciaz, ciagle jeszcze nie) wiem dlaczego placze - konkret, hormony, ogolnoswiatowy kryzys typu foki w Kanadzie albo psy w schronisku.
Czasem jednak tupie nozka i robie afere z nieistotnych (obiektywnie) powodow, czasem spinam sie niesamowicie w obecnosci pewnych osob, nadal nie moge zaakceptowac niektorych zachowan. Gdybym czytala o tym na forum albo na blogasku, to na pewno, jestem o tym przekonana, zasmialabym sie, przeczytalabym mu ten fragment i powiedziala z wyzszoscia, ze przeciez tak nie mozna, ze gdzie tam zaufanie, gdzie pewnosc siebie, kto sie tak zachowuje, haha, co to za zwiazki. A potem sama tak robie, powielam te schematy, placze mu pod prysznicem, przyznaje sie do niskich instynktow, ktore staram sie w sobie zwalczac, zaciskam zeby, ale zaciska mi sie tez zoladek, nie moge wytrzymac, patrzec, sluchac, mam alergie na takie akcje sytuacje dziewczeta kobiety usmiechy poprawianie wlosow bawienie sie kosmykiem na te komplementy zarty docenianie jego ignorowanie mnie wiec wbijam paznokcie w palce odliczam w mysli od dziesieciu w dol potem sie usmiecham do niej potem wciaz w mysli mamrocze albo krzycze kurwa kurwa ja pierdole i znow sie usmiecham i pijemy razem herbate a ja w mysli wciaz wylewam jej te pieprzona herbate na glowe jakbym miala dziesiec lat a ona zabralaby mi moja ulubiona lopatke z piaskownicy bo w sumie tak to wlasnie wyglada.
Ale ostatni rok to duze wyciszenie. Zlagodnialam.
środa, 29 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
co tam herbatę. wylej jej od razu wrzący rosół na głowę.
z polskiej kury, rzecz jasna. [a ostatnio byłem na przystanku, z którego odjeżdżaliśmy po wspaniałej imprezie z fasolą i snikersami w roli głównej, ach, wspomnienia]
Prześlij komentarz