Fajnie tu, normalnie. Czas zatrzymal sie w miejscu. Jem truskawki, chodze z psem, pije piwo, plotkuje. Ale czas tez przecieka przez palce. Powinnam odwiedzic dziadkow, spotkac sie z, pojechac do, posiedziec z mama, porozmawiac, poswiecic jej wiecej czasu, a i tak koncze przed komputerem wypisujac tesknote albo rozwiazujac kretynskie testy.
Fajnie tu, normalnie. Troche jakby Cie nie bylo, bo przeciez byles tu tylko dwa razy i na tak krotko, ze nic nie przypomina o Tobie. Nie ma wspolnego lozka, wspolnej lodowki, wspolnego prania. I ta tesknota jest taka dziwna, jakby Ciebie tak naprawde nie bylo, jakbys nie istnial albo istnial tylko w mojej glowie. Nie placze po nocach, nie wzdycham, nie odliczam dni, tylko sie czasem usmiecham albo smuce i wtedy czuje cala soba jak bardzo mi brakuje Twojego spokoju, Twoich ramion i Twojego czulego usmiechu. A potem znikasz gdzies za oceanem, a czas znow przecieka mi przez palce.
środa, 17 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz