Budzimy się i zasypiamy razem już tyle miesięcy. Rano bierzemy razem prysznic i jemy wspólnie płatki śniadaniowe. Czasami ktoś komuś robi śniadanie do łożka. Czasem komuś brakuje miejsca na wspólnej półce w łazience. Odwozimy się nawzajem do szkoły.
Takie to teraz, takie już, takie bardzo. Boję się, że coś przegapię. Czy można przegapić życie albo szczęście?
Nie chcę być Twoją współlokatorką. Nie chcę przechodzić na żaden wyższy poziom związku. To jest mój poziom. To są moje motylki, moje uśmiechy i moje rumieńce. Tu mi dobrze.
Ile może być dobrze? Pół roku, rok, pięć lat?
Słucham tych ckliwych piosenek o miłości i wiem, że tak nie chcę. Nie chcę Ci zabierać całego świata, nie chcę, żebyś mi oddawał całe swoje życie, nie chcę, żebyś Ty był całym moim światem. Nie chcę umrzeć z rozpaczy, gdyby, jeśli, o ile. Pamiętam, jak ważne jest, żeby mieć swoje własne, dla siebie. Pielęgnuj swoje życie. Pamiętam.
Ale czasem chcę wszystkie Twoje wieczory, Twoje noce, Twoje poranki, czasem chcę Twoje dłonie, Twój głos, Twoje ramiona. Czasem trochę o tym zapominam. Najwyraźniej moje życie nie jest aż tak bujne.
po to jesteś na świecie, by mnie tulić w ramionach,
cuda cuda opowiadać
i z miłości, i z miłości
konać
wtorek, 3 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz